
Przepisanie aplikacji do janushexa, zapisanie jako .efi i władowanie do pendrive'a zadziałało. Rozruchowego pendrive'a nie trzeba nawet formatować rufusem, wystarczy kopiuj-wklej do FAT32, to plus.
Minus jest taki że chuj wie co się dzieje z tym kodem jak już poleci do RAMu, plik na którym się wzorowałem miał jedną relokację dla adresu tekstu do wypisania referowaną w kodzie. Znaczy się, pewnie wszystkie statyczne dane trzeba będzie relokować do adresów absolutnych, a konkretnie odwołania do nich w kodzie.
Być może na dniach pobawię się jeszcze kilkoma zmiennymi. Przykład: na załączonym obrazku wszystko zaznaczone na czerwono poza magiczną liczbą i kilkoma bajtami dalej to legacy śmieci z czasów DOSa i zastanawia mnie czy mogę je po prostu wyciąć i w ich miejscu zadeklarować adres sygnatury PE32+, który naturalnie znajduje się poniej.
Ze względu na KONWENANSE, taki prosty plik Hello World w UEFI ma 2KB rozmiaru. Prawdopodobnie nie uda mi się tego ściąć ze względu na to, że każda sekcja kodu musi mieć co najmniej 512 bajtów, więc przy .text, .data, .reloc i nagłówkach mamy już te pieprzone 2KB z DOSowymi śmieciami czy bez nich.
Kolejnym istotnym krokiem wydaje się próba skorzystania z jakiejś jeszcze funkcjonalności z tablic UEFI. I muszę rozszerzyć deasembler janushexa do trybu 64bitowego.